Najważniejsze pytania gdy zaczynasz biznes

 

Moje początki wcale nie wskazywały na to, że będę deweloperem, ponieważ moim marzeniem była praca w Makro w dziale nabiału. Chciałem dostać jakąkolwiek pracę, bo kiedy poszedłem na studia zaoczne z założenia, aby mieć większe doświadczenie zawodowe, rynek pracy nie wyglądał najlepiej. Po roku intensywnego i bezowocnego poszukiwania pracy dostałem posadę akwizytora, gdzie odbyłem ponad 1500 spotkań handlowych. 

Mimo młodego wieku zaszedłem daleko i rozwinąłem bardzo ważną umiejętność – sprzedaż i kontakt z klientem. Dzięki temu podczas jednego z ostatnich spotkań poznałem jednego z najlepszych agentów ubezpieczeniowych w Polsce, co przyniosło mi możliwość nowej i lepszej pracy jako agent ubezpieczeniowy. Posada ta postawiła mnie przed trudami pierwszej przedsiębiorczości, co spowodowało chęć wyjechania za granicę, gdzie w tamtym okresie pracę dostawał każdy oprócz mnie. Po tym moja sprzedaż nabrała tempa i zaczął się mój szybki rozwój, który awansował mnie na najmłodszego kierownika w Europie Południowo-Wschodniej. Po 4 latach, w 2009 roku, przyszedł czas postawić na swoim i założyć własną firmę.

Moje zainteresowanie nieruchomościami pojawiło się w momencie założenia firmy. Zaczęło się od założenia działalności gospodarczej i marzenia zajmowania się nieruchomościami. Następnie kierowałem się książkami z zagranicy, w których część informacji nie była właściwa. Zanim zwolniłem się z korporacji podejmowałem próby samodzielnych transakcji – kupić i wynająć lub kupić, wyremontować i sprzedać. Zrobienie kilku transakcji pokazało mi, że jestem w stanie z tego utrzymać rodzinę, którą już w tym czasie miałem. Skala obrotu mieszkaniami zaczęła rosnąć i natknąłem się na trudność w postaci – koordynowanie remontu w różnych miejscach powoduje problemy. 

W 2010 roku doszedłem do wniosku, że w Polsce brakuje nowych mieszkań i zacząłem budować jeden dom na sprzedaż, a później postanowiłem sprzedać posiadane mieszkania i wybudować budynek czteromieszkaniowy. Metodą kuli śnieżnej teraz kończymy etap, gdzie mamy 24 mieszkania i planujemy kolejny na 40 mieszkań. 

Od początku prowadzenia firmy staram się kierować zasadą – polecaj ludziom, to co sam robisz. W pierwszej książce „Zarabianie prawdziwych pieniędzy” niektóre strategie w niej opisane przyniosły negatywne efekty w moim życiu. 95% treści było prawidłowe i mógłbym się pod nimi podpisać, ale 5% dotyczące kredytów i dźwigni finansowej nie pozwalały mi utrzymać książki w sprzedaży. Postanowiłem napisać od nowa całą książkę „Zarabianie uczciwych pieniędzy”, w której zmieniłem części dotyczące kredytów i położyłem mocny akcent na to, aby biznesy były zrobione w sposób etyczny. Droga na skróty to domek z kart.

Warto stosować w życiu zasadę – módl się jakby wszystko zależało od Boga i działaj tak, jakby rzeczy zależały od Ciebie. Trzecim filarem budowania powodzenia jest zmienienie sposobu życia. Moimi postanowieniami było nie zaciąganie nowych kredytów, 100% uczciwości nie tylko względem klientów, ale i instytucji, i dzielenie się tym, co mam w postaci dziesięciny. 

W pierwszej kolejności zaczęły realizować się scenariusze, których się obawiałem, czyli rezygnacja klientów z zakupów. 

Kluczowym punktem w wyścigu i walce z samym sobą był moment, w którym rozliczyłem się ze wszystkimi po budowie osiedla, miałem pozwolenie na kolejną budowę i tylko 700 złotych na koncie. Postanowiłem nie brać przyznanego mi kredytu, a po tej decyzji przyszła do nas fala klientów, co pozwoliło nadpłacić 1,5 miliona kredytu w pół roku i dokończyć budowę prywatnego domu. 

Wnioski z tej sytuacji są takie, że warto zaufać Panu Bogu, spłacać kredyty większą sumą i wciągnąć małżonka w swoją sytuację finansową, aby nie trwać w problemie samemu.

Kluczowe pytania, które powinno się sobie zadać zanim zacznie prowadzić się nowy biznes:

  • Kim jestem?
  • Dokąd zmierzam?
  • Jaki jest sens mojego życia?

Z mojego punktu widzenia, jako osoby wierzącej, jest to chęć służenia Bogu i ludziom, takimi talentami jakie mam. Działanie w taki sposób jest drogą, która będzie przynosiła szczęście. Jeśli chcesz się ścigać to ścigaj się sam ze sobą. 

Poświęcanie całego siebie firmie skutkuje rozpadem rodziny. Sukces zawodowy sprowadza się do porażki, gdy masz porażkę w życiu rodzinnym. 

Stram się żyć według systemu wartości, o którym mówię, ale nie zawsze tak było, a taki sprawdzian przychodził mi wiele razy i wierze, że jeśli relacja z Panem Bogiem nie jest komuś obojętna to ta osoba dostanie Bożą, pomocną dłoń.

Kiedy pracowałem w korporacji moja żona była w zagrożonej ciąży. Dostaliśmy propozycje wyjazdu na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, ale mój szef nie chciał zgodzić się na urlop. Wtedy musiałem wybrać między pracą a rodziną. Postawiłem się pracodawcy i pojechałem na pielgrzymkę. Postanowiłem, że względem uczciwości mojej rodziny nie powinienem drugi raz doprowadzić do takiej sytuacji i powinienem pójść na swoje. 

Po latach mam satysfakcję z dobrze podjętej decyzji, mimo że było to dla mnie bardzo trudne. Był to początek mojego poważnego zaangażowania w wiarę.

Drugim wstrząsem, niedługo po tym, była diagnoza stwardnienia rozsianego. Kiedy człowiek znajduje się w sytuacji bez wyjścia to chętniej prosi Pana Boga o pomoc. 

Każde trudności przynosiły dobre owoce w postaci większej ufności do Boga. Z perspektywy czasu postrzegam to jako dobrodziejstwo – chorobę jako wychowawcę, problemy finansowe jako naukę wiary. 

Kiedy jest się przedsiębiorcą żyjącym w zgodzie z Panem Bogiem to ludzie mogą się odwrócić. Zaczynajac stawiać warunki w biznesie, których wcześniej nie stawiałeś będzie powodować problem w rodzinie i w firmie. 

W dzisiejszym świecie mamy problem ze znikającymi autorytetami, co powoduje, to że młodzież jest w rozsypce. 

Należy wierzyć w Boga i Panu Bogu, a ludzie mają nas do Niego prowadzić. Oczekiwanie, że ktoś będzie bezbłędny jest trudne, ponieważ na świecie takich ludzi nie ma. Każdy może popełnić błąd, natomiast trzeba określić skalę tego upadku.

Moja najbliższa rodzina jest bardzo liczna, a ludzi mnie otaczających jest mnóstwo. W bliskiej relacji staram się, aby to były te same osoby i staram się, aby podzielały one podobne wartości. Znajdź takich ludzi, bo inaczej trudno będzie Ci wytrwać. 

Rodzina wielodzietna, którą sam posiadam, jest dzisiaj rzadkością. Uważam, że jest to coś dla czego warto żyć i pracować, a od strony praktycznej jest to wielkie wyzwanie, ale jest to wielka walka z egoizmem. Jeśli rośnie ilość dzieci w rodzinie tym większe jest jej zżycie i stabilność. 

Kiedyś wielkim krokiem, kiedy pracowałem kilkanaście godzin dziennie, była trudna decyzja, aby codziennie chodzić na Mszę Świętą. Oznaczało to zrezygnowanie z porannej pracy. Jak człowiek postawi Pana Boga na pierwszym miejscu, żonę na drugim, dzieci na trzecim i prace na czwartym to wszystko będzie w najlepszym porządku. Staram się iść w tryb, aby każdy dział miał swojego kierownika, co pozwala mi mniej pracować i spędzać wolny czas z rodziną. Kluczem, aby przynosiło to owoce jest dobre planowanie, czyli robienie najważniejszych rzeczy w pierwszej kolejności i wyrzucenie z życia pożeraczy czasu. 

Aby dziecko miało w rodzicu autorytet musi on starać się być w jego świecie, co może być ciężkie w nawale pracy i obowiązków. 

Uważam, że najbardziej poszkodowaną grupą na świecie są dzieci, ponieważ rodzice poświęcają wszystko karierze. Przez to dzieci zostawione są same sobie na nauczaniu zdalnym bez kontaktu z innymi. Nie ma sukcesu, który można osiągnąć, i który zrekompensuje tragedię w życiu dziecka. 

Planowanie zaczynam od tego, co jest moim podstawowym kierunkiem. Jako mąż i ojciec wiem, co mam robić, ale jako przedsiębiorca zauważyłem, że wielką siłą potrzebną dla firmy jest koncentracja. Podczas zawirowań należy skupić się na tym, co przynosi największe korzyści w firmie, co daje największą wartość dodaną i nie rozprzestrzeniać się na kilkanaście niepotrzebnych projektów. 

W trudnych warunkach należy próbować zrozumieć otaczającą rzeczywistość. Dla mnie to oznaczało przewidzenie spadku wartości pieniądza oraz przejęcie przez inwestorów rynku nieruchomości z rąk konsumentów. Na całym świecie zanika klasa średnia, a co za tym idzie będzie więcej inwestorów niż klientów. Wypracowaliśmy model sprzedaży nieruchomości inwestorom, gdzie wykańczamy je pod klucz i zajmujemy się zarządzaniem najmem, co daje 6% stopę zwrotu w skali roku. 

Skup się na tym, co przynosi Ci korzyści.

Skup się na tym, co dobrze robisz.

Skup się na tym, co pomaga ludziom. 

Aby zaprogramować się na bogactwo warto odróżnić pojęcie bogactwa i wolności finansowej. Dążenie do wolności finansowej, a nie do bogactwa ma ogromne znaczenie, ponieważ ludzie, którzy wybiorą bogactwo będą widzieć drogie samochody, wille i miliony, ale moim zdaniem jest to mniej satysfakcjonujące życiowo niż bycie zabezpieczonym na tyle, aby móc podjąć decyzję o porzuceniu pracy i utrzymywanie się z dochodu pasywnego. 

Drugą rzeczą jest to, że ludzie nie doceniają wysiłku długoterminowego działania, na zasadzie kropla drąży skałę. Budowanie wolności finansowej jest zajęciem dla ludzi cierpliwych. 

Największym odkryciem dla mnie, jeśli chodzi o sposób myślenia o pieniądzach jest potraktowanie siebie jako zarządcę, czyli zrozumieć, że to co myślę, że jest moją własnością należy do Pana Boga, ponieważ jako zarządca bardziej się postarasz. Po drugie jest to uwalniające myślenie, że nie musisz o wszystko zadbać sam. 

Bądź zarządcą.

Dąż do wolności finansowej.

Bądź cierpliwy.

Rozwijaj się.

Podejmuj kalkulowane ryzyko.

Podziel się ze znajomymi:

Bartosz Nosiadek
Bartosz Nosiadek

Deweloper z pasją edukacyjną. Zajmuje się budowaniem nieruchomości i pośrednictwem w ich obrocie. 13 lat temu zaczynał pracę jako akwizytor, a dzisiaj grupa firm, którą kieruje, sprzedaje między 60 a 120 nieruchomości rocznie.