„Nie goń tak”

Najlepszym sposobem jest działanie według zasady „nie goń tak”, czyli nie łapanie wielu srok za ogon, a zajęcie się jedną sprawą, ale porządnie. Historia z życia wzięta: kupując jedno mieszkanie za gotówkę, a trzy na kredyt można czasem więcej stracić niż zyskać:

 

9 maj, Bartosz Nosiadek

Obserwuj nas na Facebooku
Obserwuj nas na Google+
Obserwuj nas na Youtube 

Przygotowałem  na dzisiaj temat, który się nazywa „nie goń tak”. Jest to temat z cyklu „15 minut inspiracji”.

Skąd się wzięło takie przemyślenie?

Oczywiście z życia, bo historie życiem pisane są najciekawsze. Miałem taką sytuację, że rozmawiałem wczoraj z klientem, którego stać było na zakup dwóch nieruchomości na wynajem. I był w wielkim dylemacie, czy pójść drogą dźwigni finansowej, czyli wykorzystać wkład własny i kupić tych nieruchomości ile się da wykorzystując zdolność kredytową lub też kupić jedno, dwa mieszkania i je wynajmować.

Pogadaliśmy trochę, opowiedziałem mu o moich prywatnych doświadczeniach związanych z dźwignią finansową, no i tą historyjką chciałem się z wami podzielić, bo może będzie inspirująca w jakimś zakresie.

Moja przygoda z flipami

Otóż kiedyś byłem już trochę zaprawiony we flipach, czyli w transakcjach kupna i sprzedaży mieszkania. Miałem tych flipów już trochę zrobionych i zaczęły mi się one udawać. Równocześnie naczytałem się inspirujących albo pseudo inspirujących książek inwestorów z zagranicy, między innymi Roberta Kiyosakiego.

Naczytałem się tego i postanowiłem zrobić dużo flipów naraz. Poszedłem na przetarg, sprawdziłem wcześniej swoją zdolność kredytową.

Przez to, że miałem jeszcze kilka nieruchomości, które jeszcze czekały na sprzedaż, gotówkę miałem na zakup jednej nieruchomości i postanowiłem, że jeśli się da, to kupię oprócz tego trzy nieruchomości korzystając z kredytu. Poszedłem na ten przetarg i zacząłem licytować.

Oczywiście byłem tym bardzo podekscytowany. Może znacie takie powiedzenie „pycha kroczy przed twoim upadkiem”.

Stać mnie było na jedno mieszkanie, ale poszedłem kupić cztery.

Pierwsze kupiłem, drugie podlicytowałem tysiąc czy półtora tysiąca, trzecie kupiłem. Na czwartym mieszkaniu zdarzyło się tak, że nie było w całkiem okazyjnej cenie.

Natomiast pewien agent nieruchomości, którego wcześniej się radziłem, czy taka nieruchomość to będzie okazja, przez telefon powiedział mi, że nie, że mam tego nie kupować. Zobaczyłem go na przetargu, jak chce kupić tą właśnie nieruchomość.

Czyli mówiąc w skrócie zwinął mój kontakt. Zacząłem się z nim licytować i sobie policytowałem w górę o piętnaście tysięcy złotych.

Wielka licytacja

Klapki na oczach mi się pojawiły i zacząłem wielką licytację.

Efekt był taki, że kupiłem cztery mieszkania. Później trzeba było uzyskać trzy osobne kredyty, napisać pismo do spółdzielni, żeby mi wydłużyli termin płatności.

Zabrałem się za remonty tych mieszkań. Jak sobie pewnie wyobrażacie, zrobienie czterech remontów naraz nie jest prostą sprawą.

Potem zająłem się sprzedażą tych nieruchomości. Efekt końcowy był taki: na tym jednym kupionym za gotówkę poszło w miarę sprawnie i zarobiłem czternaście tysięcy złotych.

Na największym mieszkaniu kupionym za kredyt osiągnąłem stratę siedem tysięcy złotych, w dodatku sprzedawałem je w pośpiechu i sprzedałem je klientom, którym w dniu dzisiejszym nie zdecydowałbym się sprzedać.

Na drugim zrobionym na kredyt flipie straciłem dwa tysiące złotych, natomiast na tym mocno przelicytowanym zarobiłem chyba dwa tysiące złotych.

Trud vs zysk

Po szybkim dodawaniu wychodzi na to, że siedem tysięcy złotych udało się na tej całej operacji zarobić, mimo że była duża.

Wniosek, który wtedy do mnie dotarł dosyć drastycznie, to jest wniosek, który nazywa się: „chłopie, nie goń tak”. To, że chciałem dużo więcej zrobić naraz, przyspieszyć efekt przyniosło złe rezultaty.

Na przykładzie takich doświadczeń człowiek ma się okazję uczyć na swoich błędach.

Często dzisiaj napalamy się, chcemy góry od razu przenosić. Góry przenosi się cierpliwością i wytrwałością, na początek powinniśmy zacząć od jednego, potem kupić następne.

Często zgadzamy się z naszymi ojcami i dziadkami, kiedy nam radzą: jedz powoli, nie szarżuj, nie zadłużaj się. My mówimy: tak, masz rację. A potem idziemy szarżować.

Ja też należę do takich ludzi, którzy postąpili w ten sposób jakiś czas temu i przyniosło to kiepskie rezultaty.

Lepiej zrobić jedną rzecz, a porządnie

Więc jeśli gonisz, jeśli chcesz dużo rzeczy naraz, jeśli jest koniec tygodnia, jesteś kompletnie wypompowany i masz dość tego, co robisz to prawdopodobnie po prostu za dużo szarżujesz i prawdopodobnie pozwoliłeś na to, żeby ci za dużo małp wskoczyło na plecy i z tobą się ścigało.

Opowiem wam jeszcze o tym, w jaki sposób podeszła mnie żona. Otóż dookoła naszego domu jest kawał działki. Co dwa, co trzy tygodnie jeżdżę takim traktorkiem i to koszę.

Pewnego razu pomyślałem sobie, że fajnie jakby tu były jakieś uprawy, żeby nie trzeba było tego kosić co dwa tygodnie, pojawił mi się taki dryg farmerski. Przyszedłem do mojej żony z projektem, że chcę kupić mini ciągnik. Żona popatrzyła się na mnie zdziwiona i stwierdziłą, że urwałęm się z choinki.

Konkretny projekt

Ale ja miałem konkretny projekt, kupujemy traktor.

Żona na początku próbowała mi to odradzić tłumacząc, że nie mam czasu, mam dużo zajęć. Ja powiedziałem, że taki traktor to jest moje marzenie. I tak sobie trochę podyskutowaliśmy  i żona zastosowała na mnie rewelacyjny manewr.

Usiadła ze mną pewnego dnia i zasugerowała, żebym najpierw traktor sobie wynajął, żeby zobaczyć, jak to jest.

Minęło może półtora roku od tego czasu, traktora dalej nie ma, bo nie znalazłem czasu na to, żeby się umówić z jakimś rolnikiem, żeby mi ten traktor wypożyczył. Skończyłoby się to na dwóch godzinach jeżdżenia i nie miałoby to sensu.

Czyli w tym przypadku zasada „zacznij od czegoś małego” powstrzymała mnie przed zrobieniem czegoś bezsensownego, co wcześniej wiele razy robiłem.

Podsumowanie:

  • - na mieszkaniu kupionym za gotówkę udało się zarobić czternaście tysięcy
  • na pierwszym mieszkaniu kupionym za kredyt – strata siedmiu tysięcy
  • drugie mieszkanie za kredyt to strata dwóch tysięcy
  • trzecie mieszkanie za kredyt to zysk dwa tysiące złotych

Suma sumarum, na wszystkich flipach udało się zarobić siedem tysięcy złotych. 

Podziel się ze znajomymi:

Bartosz Nosiadek
Bartosz Nosiadek

Deweloper z pasją edukacyjną. Zajmuje się budowaniem nieruchomości i pośrednictwem w ich obrocie. 13 lat temu zaczynał pracę jako akwizytor, a dzisiaj grupa firm, którą kieruje, sprzedaje między 60 a 120 nieruchomości rocznie.